Poskromienie Diablaka 2017

Poskromienie Diablaka 2017

Drugi raz w połowie czerwca w Żywcu zebrało się ponad 50 śmiałków do poskromienia diabelskiej góry.  Zawodnicy z całej Polski od Szczecina, Władysławowa przez Poznań , Warszawę czy Wrocław a kończąc na sąsiadów z Czech czy Niemiec postanowiło stawić czoła dystansowi Ironman na diabelsko trudnej trasie. W sobotę, jeszcze przy ciepłej  pierwsi zawodnicy pojawili się w biurze zawodów. Przejazd poszczególnych elementów, wyjazdu u wjazdu na poszczególne konkurencje odbył się już w towarzystwie ciemnych chmur zbierających się nad jeziorem żywieckim.

Odprawa techniczna to spotkanie z Mistrzem Świata w Ultratriathlonie Inakim de la Parra i wielokrotnym Ironmanem Jeremym Howardem.  Dodali animuszu , odwagi i uśmiechu wszystkim pogromcom deklarując swój udział w konkurencji pływania i roweru.

Wszystko zaczęło się kilka minut po trzeciej nad ranem. Napięcie wśród zawodników było tak duże, że niektórzy zostawili nawet piankę w T1. Ostry wiatr obudził nas już trochę wcześniej i posępnie sugerował skrócenie odcinka pływackiego. Dystans i start jednak pozostał bez zmian i tuż po w pół do czwartej wszyscy stawili się przed startem przy Zaporze w Tresnej.

Wyjątkowo ciemny i chłodny poranek sprawił, że dopłynięcie do statku było momentem, który każdy chciał mieć już  za sobą i …. „odpalić” wpław przez całe jezioro żywieckie. Przy akompaniamencie Kapeli DudySkrzypce, na dźwięk statku ruszyli na pierwszy 3,8 kilometrowy odcinek pływacki.

Wiatr i deszcz nie rozpieszczał od samego początku, a to była dopiero zapowiedź tego co się wydarzyło później. Po wodzie pierwszym zawodnikiem był Marcin Górka z czasem 47:12 za nim wyszedł Maciej Zawadzki i Wojtek Mazurkiewicz. Z 3 nieustraszonych kobiet, które stanęły na starcie pierwsza z wody wyszła Gabrysia Czyż. Ostatnią zawodniczkę 8 minut przed limitem dopingowały wszystkie jednostki WOPRu, które asekurowały pływaków.

Rower stał się straszną gehenną. Prawdziwą diabelską przeprawą okazał się już pierwszy zjazd za Przełęczą Salmopolską. Kilkukilometrowy zjazd okazał się prawdziwą hibernacją, która okazała się dla kilku zawodników ostatnim zjazdem na Diablaku. Reszta ubierając się we wszystko co możliwe walczyła nadal. 180 kilometrów w deszczu i przy temperaturze odczuwalnych 5 stopniach Celsjusza pokonało 32 zawodników, którzy z rynku w Żywcu wyruszyli na trasę biegową. Rower najszybciej pokonał Wojtek Mazurkiewicz przed Marcinem Górką i Jirim Kalą. Najszybszy rower w tak trudnych warunkach pogodowych wyniósł 6 h 34 min.

Na 45 kilometrową trasę biegową pierwszy wyszedł Marcin Górka , a tuż za nim Wojtek Mazurkiewicz. Pogoda cały czas była jednym słowem : tragiczna. Narastające zmęczenie i ciągła wilgoć połączona z chłodem dała się strasznie we znaki . Dodatkowo po konsultacji z ratownikami GOPR okazało się, że warunki na szczycie Babiej Góry nie pozwalają na postawienie mety na szczycie Babiej Góry. Meta została przeniesiona przy Schronisku na Żywieckich Rozstajach. Warunki na szczycie były istnie zimowe : temperatura około zera stopni, wiatr uniemożliwiający utrzymanie pozycji w pionie i widoczność poniżej 100 metrów.

Bieg kompletnie zabłoconym szlakiem z przewyższeniami sięgającymi 1500 metrów pokonał najszybciej Wojtek Mazurkiewicz, który tym samym został pogromcą diablaka 2017 . Za nim dotarł Marcin Górka i Stanisław Odróbka.

32 zawodników .. tylko tylu albo aż tylu ukończyło Diablaka. Po za dystansem pogoda zgotowała tak trudne warunki , że na pewno można uznać ich za mega twardzieli. Ostatni z zawodników zameldował się w Schronisku o 22:46.

Emocji było co niemiara od zapomnianych pianek na start, kubusiowych żeli, herbat, których nie dało się dźwignąć swoimi dłońmi czy kończąc na zaręczynach za linią mety. Diablak 2017 przeszedł do historii jako jeszcze cięższy niż się wydawał. Czy się poddacie i przestaniecie go poskramiać ?  Już wiemy, że nie. Wkrótce czerwcowa data 2018 roku…

 

Zobacz film